Główna

  • Picie w zachwycie

    Picie w zachwycie

    Poprzednia książka P. Cwynara pt. Wysłuchaj mnie proszę, czekała na mnie najpierw aż kupię, potem leżała na półce, aż nabiorę chęci na lekturę. O dziwo po przeczytaniu otrzymałem wiele odpowiedź na nurtujące mnie wtedy życiowe dylematy.

    Tym razem to ja czekałem na Picie w zachwycie, może dlatego rozprawiłem się z nią w sumie w jeden wieczór. Pierwsze strony i czytam w zachwycie. Nowy warsztat pisarski, nowa jakość, wstawki historyczne, moje klimaty, nie mogłem się oderwać.

    Jak po łańcuszku miejsc i zdarzeń autor wprowadza nas w świat dżina z butelki. Korowód obrazów niczym talia kart nie pozwala odejść od stolika z lekturą.

    To co zawsze podziwiałem u pisarzy to zdolność malowania jednym zdaniem bogactwa treści. Czytając Picie w zachwycie w głowie, pobrzmiewał mi głos narratora z Ballada o Zakaczawiu, a może to tylko moja wyobraźnia. Akurat w telewizji leciał film Mała Moskwa o zbliżonym klimacie.

    Następnie Paweł C. funduje nam gangsterską ruletkę. Kulka w grze, kto dziś przegra, kto dziś wygra? Na górze koka na dole butelka z dnem. Proszę kto obstawia?…Rien ne va plus!

    Razem z autorem dochodzimy do refleksji. Pewnego dnia stajesz przed lustrem i jesteś przerażony, bo jest gdzieś w tobie ta ciemność, o której nie wiedziałeś …Alkohol to słabość to też wrota do ciemności. Paweł daje nam do myślenia, nawet pijący okazjonalni popatrzcie w swoje lustra, na skutki uboczne. Żaden problem nie zniknie w butelce oprócz pijącego… Nietzsche pisał, kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie

    Paweł patrzył w otchłań tak długo aż dostrzegł światło. Bóg zapalił mu drogowskaz łaski. Nie wiem ilu ludzi trwa w trzeźwości bez Boga …

    Szczerze polecam Janusz Wojnar